Sofiówka: ogród, który stał się literaturą

Karta tytułowa wiedeńskiego wydania „Sofiówki” Stanisława Trembeckiego z 1815 roku, z francuskim tłumaczeniem autorstwa hrabiego de Lagarde

„Sofiówka” Stanisława Trembeckiego to jeden z tych utworów, które żyją gdzieś na pograniczu literatury, historii i sztuki. Można ją czytać jak poemat, ale równie dobrze jak zapis fascynacji konkretnym miejscem – ogrodem, który pod koniec XVIII wieku należał do najbardziej niezwykłych w tej części Europy.

Sam Trembecki (ok. 1739–1812) to postać bardzo charakterystyczna dla swojej epoki. Poeta, bywalec dworów, człowiek związany z elitami politycznymi i kulturalnymi Rzeczypospolitej. Był blisko króla Stanisława Augusta Poniatowskiego, uczestniczył w życiu intelektualnym Warszawy, a jego twórczość dobrze oddaje ducha oświecenia – zamiłowanie do klasycznych form, porządku i odniesień do antyku. Jednocześnie jego biografia pokazuje też mniej romantyczną stronę epoki: zależność od możnych patronów.

W pewnym momencie życia Trembecki trafia właśnie do Humania i związuje się z dworem Stanisława Szczęsnego Potockiego. Co ważne – nie był tylko gościem. Mieszkał u Potockiego, funkcjonował w jego otoczeniu i z bliska obserwował powstawanie Sofiówki. To wiele tłumaczy. „Sofiówka” nie jest więc pisana „z zewnątrz”. To tekst kogoś, kto widział to miejsce na własne oczy i uczestniczył w jego świecie.

A sam ogród był czymś więcej niż tylko magnacką fanaberią. Sofiówka powstała w latach 90. XVIII wieku (najczęściej wskazuje się rok 1796 jako początek prac) jako projekt niezwykle ambitny. Została założona dla Zofii Wittowej – postaci równie fascynującej jak sam ogród. Jej uroda, pochodzenie i kariera sprawiły, że była jedną z najbardziej znanych kobiet swojej epoki.

Sofiówka była ogrodem krajobrazowym, ale zaplanowanym jak opowieść. Nic nie było przypadkowe. Spacer prowadził przez kolejne „sceny”: groty, mosty, wodospady, sztuczne ruiny, wyspy i świątynie. Pojawiały się odniesienia do mitologii – do Odyseusza, Orfeusza, świata antycznych bogów. Były miejsca, które miały budzić zachwyt, i takie, które miały skłaniać do refleksji.

Trembecki uchwycił ten klimat. Jego poemat to nie przewodnik, ale raczej interpretacja. Próba nadania sensu temu, co widzi. Ogród staje się u niego symbolem – harmonii, ładu, ale też pewnej wizji świata, w której natura i kultura współistnieją.

Warto pamiętać, że wszystko to dzieje się w dramatycznym momencie historii. Ostatni rozbiór Polski następuje w 1795 roku. Świat, który Trembecki znał, znika. W tym sensie Sofiówka może być czytana jako próba stworzenia przestrzeni idealnej – uporządkowanej, pięknej, odpornej na chaos historii.

Sam poeta umiera w 1812 roku, już w zupełnie innej rzeczywistości politycznej. Kilka lat później jego utwór zaczyna żyć własnym życiem.

W 1815 roku ukazuje się wiedeńskie wydanie „Sofiówki”. I to nie jest przypadkowa data. Wiedeń w tym czasie jest prawdziwą stolicą Europy – trwa kongres wiedeński, na którym spotykają się najważniejsi politycy i dyplomaci kontynentu. Miasto tętni życiem, przyciąga elity i staje się centrum kultury, polityki i towarzyskiego życia.

W takim właśnie kontekście pojawia się „Sophiowka, poème polonais”. Tekst zostaje przełożony na francuski przez hrabiego de Lagarde. Znał on Trembeckiego, był też zafascynowany Zofią Wittową – co z pewnością wpłynęło na zainteresowanie samym utworem i jego tematyką.

Wydanie wiedeńskie było przygotowane z rozmachem. Bogato ilustrowane, zawierało ryciny przedstawiające ogród. Dla wielu czytelników był to pierwszy kontakt z Sofiówką – nie tylko poprzez tekst, ale też obraz. To połączenie słowa i ilustracji robiło duże wrażenie.

Publikacja miała charakter prestiżowy. Powstała w systemie subskrypcyjnym, a na liście subskrybentów znalazły się koronowane głowy i przedstawiciele europejskich elit. To najlepiej pokazuje skalę zainteresowania – zarówno samym ogrodem, jak i poematem.

Drukiem zajął się wiedeński drukarz Antoine Strauss, co również podkreśla rangę przedsięwzięcia. Dzięki temu „Sofiówka” trafiła do międzynarodowego obiegu i przestała być tylko lokalnym, polskim tekstem.

Dziś można ją czytać na różne sposoby. Jako świadectwo epoki. Jako opis niezwykłego miejsca. Ale też jako tekst o ludzkiej potrzebie tworzenia piękna i porządku. Sofiówka – jako ogród – była próbą uporządkowania świata. Sofiówka – jako poemat – jest próbą opisania tej próby.

I może właśnie dlatego wciąż działa na wyobraźnię. Bo choć minęło ponad dwieście lat, pytania pozostają podobne. Jak znaleźć równowagę? Jak stworzyć coś trwałego? Jak ocalić piękno w świecie, który się zmienia?

Jeśli szukasz książki z historią, ale napisanej w sposób, który naprawdę angażuje, „Sofiówka” będzie bardzo dobrym wyborem. To klasyka, która nie stoi na półce tylko po to, żeby się kurzyć. Nadal potrafi mówić coś ważnego.

Komentarze: 0

Wprowadź komentarz